Szwajcarska szkoła. Czym się różni od polskiej i dlaczego nauczyciele nie strajkują…

System szkolnictwa w Szwajcarii różni się nieco od polskiego choćby dlatego, że helweckie dzieci nie mają parcia, by koniecznie iść na studia. Najpierw więc przygotowywane są do życia w społeczeństwie, które umożliwia im szkoła zawodowa i, po której (a nawet już w której) mogą zarabiać własne pieniądze.

O systemie szkolnictwa w Szwajcarii pisałam już na łamach bloga. Zajrzyj TUTAJ.

Szwajcarzy stawiają na specjalistów. To znaczy, że możesz być specjalistą od płytek podłogowych, ale już od kleju do tych płytek nie. Jak to się ma do szkolnictwa? Ano tak, że program jest okrojony, a dzieci uczą się najważniejszych rzeczy, potrzebnych im do wykonywania zawodu. Oczywiście mają w programie zajęcia z matematyki, języka kantonalnego, języków obcych, biologi, historii itp., ale do szczęścia bycia płytkarzem nie potrzebna jest im wiedza o tym, kim był Kopernik.

W szkole podstawowej, do której uczęszcza moja córka, zajęcia odbywają się codziennie z dwugodzinną przerwą na obiad. Podczas tej przerwy dziecko zje, odpocznie lub pobawi się przed następnymi lekcjami. Do domu przynosi zadania domowe, które zajmują nie więcej niż 30 minut i nie wymagają interwencji rodzica. Wszystkie niejasności wyjaśnia nauczyciel na lekcji. Jeśli inni uczniowie nie potrzebują pomocy, dostają dodatkowe zadania, które muszą wykonać w czasie lekcji, nie w domu. W środy nie ma zadań domowych ani popołudniowej szkoły. Jest to wolny czas, który można wykorzystać na zajęcia pozalekcyjne np. naukę na instrumencie czy sport lub po prostu pobawić się z rówieśnikami, czy spędzić czas z rodzicami na wycieczce.

Korespondencja z rodzicami

Na początku roku szkolnego dziecko przynosi listę z numerami telefonów do wszystkich uczniów i nauczycielki. Na kartce są podane numery do szkoły, telefon komórkowy i domowy wychowawczyni, na który można dzwonić dzień i noc. Ponadto ważne informacje dla rodziców przekazywane są w „żółtym zeszycie“, który leży sobie w szkole i wędruje w plecaku dziecka do domu tylko wtedy, gdy zajdzie taka potrzeba.

Wywiadówki. A raczej ich brak. Raz do roku dziecko przynosi do domu kartkę z terminem do wyboru. Rodzice umawiają się z wychowawczynią na osobiste spotkanie, w którym uczestniczy także uczeń. Omawiane są na nim wzloty i upadki dziecka. Odbywa się to tylko w obecności rodziców i ewentualnie dodatkowego nauczyciela. Dzieciak nie jest więc narażony na ploty i mobbing ze strony innych uczniów, których rodzice w domu poinformowali o przebiegu wywiadówki… i nie ma to nic wspólnego z RODO!

Pomoce naukowe

Każdy nauczyciel ma dostęp w szkole do komputera, internetu, drukarki, papieru itp. Może więc na miejscu wydrukować potrzebne materiały. Nie ma tu obowiązkowych książek, które dzieciak musi targać codziennie w te i nazad. Jest program, który trzeba zrealizować wszystkimi możliwymi środkami. Sprawia trochę kłopotu młodym nauczycielom, ponieważ sami muszą przygotować materiał, jest jednak poręczne dla rodziców, ponieważ nie muszą szukać po księgarniach książki do 5 klasy historii, autora Jana Kowalskiego z roku 1999, wydanej w Warszawie w nakładzie 100 000 egzemplarzy.

Każda szkoła ma swój portal internetowy, na który mają wstęp wyłącznie nauczyciele i uczniowie. Każdy otrzymuje swój login i hasło. Przechowywane są tam materiały z lekcji, ciekawostki, które uczeń może przeczytać sobie kiedy chce i dodatkowe zadania do wydrukowania i opracowania w domu. Oczywiście nieobowiązkowe.

Finanse

W Szwajcarii nie ma czegoś takiego jak Komitet Rodzicielski. Wycieczki szkolne organizowane są przez grono nauczycieli lub specjalnie do tego oddelegowaną osobę. Rodzice jeśli chcą, mogą pomóc w organizacji. Gdy uczniowie muszą wyjść np. do kliniki stomatologicznej, informacje w tej sprawie przeczytać można w żółtym zeszycie. Tam też znajduje się pytanie czy rodzic chce dzieciom towarzyszyć, a jeśli tak to kiedy. Szkoła do pewnego momentu jest w Szwajcarii obowiązkowa. Finansowana jest na poziomie kantonu i gminy. To właśnie gmina ustala, która placówka wymaga remontu, nowych komputerów czy innych rzeczy, niezbędnych do jej funkcjonowania. Od rodziców nie zbiera się „na tacę na nowe okna“. Jedyną zbiórką, jaka jest przeprowadzana (i to prywatnie!) jest zbiórka na upominek na zakończenie roku dla wychowawczyni lub dla praktykantki, która towarzyszyła dzieciom w czasie roku szkolnego.

Urlopy

Uczniowie i nauczyciele mają około 13 tygodni ferii w roku (dane z www.ch.ch). Ustala je kanton i gminy i różnią się one w zależności od regionu. Jednak wychodzi na to, że mniej więcej co 2 miesiące można odetchnąć sobie świeżym alpejskim powietrzem, a nie tylko zatęchłą biblioteką. Rok Szkolny rozpoczyna się między połową sierpnia, a połową września. W październiku następują już ferie jesienne, w grudniu ferie świąteczne. Koniec stycznia i początek lutego to ferie zimowe, tak zwane sportowe. W okolicach Wielkanocy to ferie wiosenne, w maju- wczesnoletnie, a od połowy lipca- najdłuższe- ferie letnie. Dokładnie o feriach szkolnych przeczytasz TUTAJ.

Płace

W roku 2017 gazeta Blick podała, że nauczyciel klas 1-3 w Zurychu zarabia od 6981 CHF brutto miesięcznie (o tym Ile zarabia się w Szwajcarii). Płaca ta różni się oczywiście w zależności od kantonu i w tym roku podskoczyła do 7016 CHF (źródło: Lohnbuch). Na wartość płacy netto wpływa wiele czynników, przede wszystkim podatek gminny i kantonalny. Zawód nauczyciela jest nadal prestiżowy, tak samo jak zawód lekarza, czy bankiera, bowiem wymaga wielu lat nauki i kursów dokształcających.

Strajk

To nie prawda, że Szwajcaria to taka wspaniała, mlekiem i miodem płynąca kraina, w której wszyscy są zadowoleni. Zanim wyrażę swoją opinię o strajku nauczycieli w Polsce, pozwól drogi czytelniku, że poinformuję cię, że tu też ludzie strajkują. Unia strajkuje, domagając się podwyższenia płac i wytyczenia płacy minimalnej (do tej pory zrobił to tylko Neuchatel) dla poszczególnych kręgów zawodowych. Kobiety ogłosiły krajowy strajk wszystkich grup zawodowych i wiekowych, domagając się zrównania płac męskich i damskich ( O strajku przeczytaj TUTAJ )… Mieszkańcy mojego miasta Arbon strajkują przeciw nowemu projektowi wyburzenia starego hotelu i postawienia w jego miejsce mieszkań… W Helwecji też się strajkuje! I Pozwól jeszcze, że zamieszczę list męża nauczycielki, który „śmiga“ od paru dni w internetach:

Screenshot_20190415_171213.jpg

Już teraz wiesz dlaczego w Szwajcarii nauczyciele, uczniowie i rodzice nie strajkują? Bo te proste rzeczy, które każdy potrzebuje, by żyć jak normalny człowiek- są zapewnione. Nie kumasz? To przeczytaj artykuł od nowa.

Popieram strajk nauczycieli! Sama byłam uczennicą, której „starych“ wychowawczyni lub dyrektorka szkoły wzywała na dywanik. Wtedy nie wszyscy mieli w domach telefony…Dla nich to była dodatkowa praca. Dodatkową pracą teraz jest użeranie się z wychowanymi bezstresowo gówniarzami, którzy za przeproszeniem w dupie mają szacunek do osób starszych. A przecież wystarczy w DOMU nauczyć dzieciaka paru, przydatnych w życiu słów, takich jak DZIEŃ DOBRY, PROSZĘ, DZIĘKUJĘ I PRZEPRASZAM.

W czasach, gdy chodziłam do szkoły, nauczyciele nie pieprzyli się z dzieciakami. Coś przeskrobałeś? – linijką po łapach albo dziennikiem po łbie…teraz to…szkoda tableta 😉

To wy/my rodzice jesteśmy zobowiązani do wychowania naszych dzieci… nie szkoła, nie katecheta, nie ulica…Zamiast ganiać za pieniądzem, przystań na chwilę i zobacz czego twoje dziecko potrzebuje. Nie nowego roweru, tableta, czy wycieczki dookoła świata…CIEBIE!

 

Spodobało się? Podaj dalej, będę (w)dźwięczna 😉

 

 

 

 

Werbeanzeigen

5 Kommentare

  1. Wraz z moją córeczką chcę wyjechać do Szwajcarii…..Pracuje tam mój partner. Chłonę każde Twoje słowo 🙂

  2. Szkoła w Polsce potrzebuje gruntowne reformy, robionej od podstaw, na spokojnie, z dobrym planem. Niestety u nas wwsystko robi się szybko, bo obiecało się przed wyborami i już, a jaki to będzie miało qpkyw na dzieci nikogo nie interesuje. Popieram nauczycieli, popieram ich walkę, bo ta praca nie jest łatwa. Owszem są nauczyciele i nauczyciele, ale pomimo wszystko, zwiększenie płacy, jest konieczne. Wszystkim wydaje się że nauczyciele nic nie robią 3 godziny i do domu. Ale nikt nie dostrzega tego, ile pracy jest jeszcze po dzwonku do zrobienia.

  3. „Linijką po łapach albo dziennikiem po łbie…“ – no tak, to faktycznie świetne metody, godne pochwały i promowania…

    Jestem absolwentką dwóch kierunków (w tym pedagogiki wczesnoszkolnej) – i o ile na początku popierałam strajk, o tyle teraz nauczyciele coraz częściej się kompromitują i sami odbierają sobie autorytet (choć oskarżają o to wszystkich wokół). Niestety, niektóre ich wypowiedzi i zachowania przeczą tej rzekomej inteligencji i wykształceniu, które tak na każdym kroku podkreślają.

    A podwyżki? Należą się dobrym pedagogom – a nie tym, którzy sobie na wszystko bimbają i ich nauczanie polega na poleceniu „przepiszcie cały rozdział z książki do zeszytu“. To nie komunizm – i nie powinno obowiązywać hasło „czy się stoi, czy się leży – to się należy“…

  4. Ja też popieram strajk. Ale trzeba rozroznic nauczycieli z pasją i podejściem do dzieci od takich, którzy tego nie mają.

Zainspirowałam cię? Zostaw po sobie ślad! Dziękuję :-)

Diese Website verwendet Akismet, um Spam zu reduzieren. Erfahre mehr darüber, wie deine Kommentardaten verarbeitet werden.