Sechseläuten-pochód i palenie Böögga

Dokładnie tydzień temu Szwajcarzy pożegnali zimę, paląc bałwana na placu przed operą zurychską przy wiwatach publiczności, dźwiękach muzyki i pochodzie przedstawicieli gildii różnych rzemiosł. I ja w tym roku wybrałam się na to wydarzenie, korzystając z okazji, że moje dziecko rozpoczęło wiosenne ferie szkolne. Nie lubię tłumów. Wystarczy mi, że co roku muszę uczestniczyć w trzydniowym karnawale w moim mieście. Muszę jednak przyznać, że pochód wiosenny w Zurychu bardzo różni się od tego karnawałowego w jakimkolwiek mieście.
Sechseläuten (Zürichdeutsch Sächsilüüte) to festiwal ognia i wiosny w Zurychu. Darmo go szukać w innych częściach Szwajcarii. Odbywa się co roku w połowie lub pod koniec kwietnia. Pośrodku placu stoi Böögg, bałwanek wypełniony wełną drzewną i fajerwerkami, symbolizujący zimę.
20190408_Sechselüte2019_JoannaRutkoSeitler_150
W niedzielę odbywa się przemarsz dzieci przez miasto, a w poniedziałek po południu pochód gildii rzemieślniczych i nie tylko. Około 3500 rzemieślników w strojach adekwatnych do zawodu, pracowników mundurowych, szermierzy, honorowych gości, ponad 350 jeźdźców, około 50 wozów konnych, 30 korpusów muzycznych maszeruje ulicami miasta od  Bahnhofstrasse i Limmatquai do Sechseläutenplatz przy Bellevue.
Plan przemarszu i przepisy jego dotyczące są sporządzane corocznie w listopadzie przez delegatów Komitetu Centralnego Gildii Zurychu (ZZZ). Pochód gildii prowadzony jest przez policję miejską, ZZZ, a także sztandary gmin i kanton gości. W tym roku „kantomem“ goszczącym było miasto partnerskie – Strassburg. Rzemieślnicy i goście honorowi zostają obdarowani przez widzów kwiatami i pocałunkami w podziękowaniu za ich pracę. Niektóre Cechy rzemieślnicze obdarowują przechodniów. Na przykład piekarze – bułeczkami, winiarze – własnym wyprodukowanym winem itp.

 

Wieczorem, w pierwszy poniedziałek, który nastąpuje po równonocy (z powodu świąt może być on przesunięty na inny), drugi co do wielkości dzwon Grossmünster, dzwoni o 18.00 i oznajmia rozpoczęcie Święta Wiosny. Jest to „zielone światło“ do podpalenia stosu, na którym stoi bałwanek.

Spalanie Bööggów przed ścianą Lindenhof na zboczu koło Limmat miało miejsce już w XVIII wieku. Böögg był pierwotnie postacią terroru z kapturem; to oznaczenie zostało udokumentowane w Zurychu już w  XV wieku. Bööggi to osoby larwalne lub w inny sposób zamaskowane, które straszą dzieci, psują lub żebrają na ulicach.

Na początku XIX wieku chłopcy palili słomiane lalki w czasie wiosennej równonocy przy rzece Limat. Od 1902 r. Böögg jest palony na dużym stosie na środku Sechseläutenplatz. Ogień podkłada się pod stos o 18.00, nawet jeśli nie wszystkie gildie przybyły na wyznaczony teren. Grupy jeździeckie okrążają ogień trzy razy. Im szybciej Böögg straci głowę, tym piękniejsze będzie lato. W tym roku czas oczekiwania na pierwszy wybuch wynosił 17 minut 44 sekundy. Czy to dużo, czy mało? Powiedzmy, że mieści się w normie. Najkrótszy czas to ok 4 minuty. Zanotowano go w 1956 roku. Najdłuższy to 43,34 w 2016. Jakie było wtedy lato? Nie pamiętam…

Tylko raz w XX w nie udało się spalenie. W 1923r. deszcz był zbyt silny.

 

Jak każda duża impreza i ta ma swoje sabotaże:

W 1921 r. Böögg został wcześniej podpalony przez chłopca. Mówi się, że komuniści zachęcili go do tego.

W 2006 r. Böögg został skradziony z zakładu produkcyjnego w Stäfa. Heinz Wahrenberger, ówczesny producent bałwana nie został oskarżony, mimo tego, że źle przechowywał materiały wybuchowe służące do jego „produkcji“. Do porwania przyznała się grupa «1. Mai – Strasse frei». W zastępstwie użyto bałwana, który miał być przeznaczony na spalenie podczas dziecięcego pochodu. Oryginalny Böögg ukazał się na obchodach 1 maja, ale potem znowu zniknął. Dzień później, 2 maja, został znaleziony przez kantonalną policję w bunkrze budynku szkolnego w centrum Zurychu i przewieziony do ogrodu miejskiego. Tam został skradziony po raz drugi 21 maja. Muszę przyznać, że grupa, która go porwała, musiała być dobrze zorganizowana. Bałwan ma bowiem 3,4 m. wysokości i waży sporo.

Wypadki z Bööggiem w roli głównej:

Podczas wojny, kiedy plac przy operze wykorzystywany był do uprawy ziemniaków,  Böögga palono porcie Enge. Tam właśnie w 1944, przechylił się i wpadł do jeziora.

W latach 1950, 1960, 1993 i 1994, Böögg przechylił się ze stosu i spadł bez eksplozji głowy. Pewien człowiek wrzucił jego głowę spowrotem do ogniska, gdzie eksplodowała. W 2016 r. Głowa spadła z drewnianego rusztowania podtrzymującego ciało, ale eksplodowała w pobliżu stosu drewna.

Niestety wypadki zdarzają się także uczestnikom. W tym roku 72 letnia dama zmarła z niewyjaśnionych przyczyn mimo szybkiej reanimacji. 83 letni gentelmen spadł z wozu i obrażeniami został przewieziony do szpitala. Na Bahnhofstrasse pewien jeździec spadł z konia, ale ani on, ani zwierzę nie zostali ranni. Ponad to jeden czworonóg dostał kolki i został odwieziony do domu.

20190408_Sechselüte2019_JoannaRutkoSeitler_076

Wieczorem, kiedy ognisko już się żarzy, mieszkańcy udają się na plac z łopatami. Wyciągają trochę żaru i na nim grilują kiełbaski i inne przysmaki. Jest to nowa tradycja, ale żeby dać jej zadość, trzeba poczekać parę godzin, do ok. 22:00.
Przyszłoroczna impreza przewidziana jest na 20 kwietnia 2020. Wstęp jes bezpłatny, ale jeśli chce się pochód z wygodnego miejsca na ławce- trzeba zapłacić za nie. Wszelkie info na stronie wydarzenia.
Więcej zdjęć można zobaczyć tutaj  i tutaj.
Źródła: Wikipedia, www.sechselaeuten.ch, 20 Minuten.
Werbeanzeigen

Zainspirowałam cię? Zostaw po sobie ślad! Dziękuję :-)

Diese Website verwendet Akismet, um Spam zu reduzieren. Erfahre mehr darüber, wie deine Kommentardaten verarbeitet werden.