Samnau cz.2 – historia, ciekawostki i muzeum historyczne Chasa Retica

Samnaun to gmina w regionie Engiadina Bassa / Val Müstair, na północno-wschodnim krańcu szwajcarskiego kantonu Gryzonia. Pierwsi osadnicy pojawili się już w 800 roku naszej ery, jednak pierwsze zapisy o gminie pochodzą dopiero z XII wieku. Przybyli oni do doliny w poszukiwaniu nowych pól pod uprawy, niestety na wysokości ok. 1850 m n.p.m., na której leży osada, można było posiać jedynie jęczmień, żyto, ziemniaki i kapustę. Jeśli chodzi o ścisłość: posiać można wszystko, ale na takiej wysokości niewiele wyrośnie. Szybko więc zajęli się wymianą handlową. W lecie polowali na lisy i borsuki, tróre wymieniali na przykład na kukurydzę i alkohol z innymi, niżej położonymi wsiami. Jedynymi połączeniami ze światem zewnętrznym były przełęcze do Engadin i Paznaun oraz ścieżka przez Spiss do Pfunds. Właśnie tamtędy zaprzęgami z wołami importowano najpotrzebniejsze do życia rzeczy takie jak węgiel, żelazo i sól. Głównym partnerem handlowym był Tyrol. Pomimo wpływów kulturowych Tyrolu, w Samnaun prawie wyłącznie rozmawiało się językiem retoromańskim do ok. 1800r.

Religijnie Samnaun przeszechodził też metamorfozy. Pierwsi osadnicy byli katolikami. W 1530 roku zawitała tam reformacja. Ponieważ przystąpiła do niej tylko część mieszkańców, Samnaun przez kilka stuleci był wspólnotą parytetową (reformowani i katolicy w tym samym miejscu). W pierwszej połowie XIX wieku mniejszość reformowana wyemigrowała lub stała się katolikami pod wpływem kapucynów z Tyrolu, którzy chcąc przywrócić katolicyzm na te ziemie, palili i mordowali całe osady.

Najstarszym domostwem, które przeżyło atak katolików jest Chasa Retica, w której mieści się dzisiejsze muzeum historyczne Samnau.

Do 1984 roku dom był zamieszkały przez starszą kobietę. Jako młoda dziewczyna została wyrzucona poza społeczność z powodu urodzenia nieślubnego dziecka, gdzie w tamtych czasach było to nie do pomyślenia. Jej córka zmarła, gdy rodziła własne dziecko. Kobieta została więc sama w chałupie i w niej się zestarzała. Gmina Samnaun poszła po rozum do głowy i pomogła kobiecie wyremontować chałupę, obniżając np. progi kuchni i sypialni, gdyż pani musiała poruszać się na wózku. Niestety i niedołężność dała się we znaki. Gmina zapewniła jej opiekę w domu starców do końca jej dni. Zmarła nie pozostawiając ani spadkobierców, ani testamentu. Mimo, że historia kobiety jest smutna, dziś możemy z niej czerpać zyski, mogąc odwiedzić dom z 1666 roku (niektóre źródła podają datę budowy 1658 r, ale na fasadzie budynku można wyraźnie odczytać rok).

Jak widzicie na zdjęciu, wejście do budynku to wrota. Nie bez powodu. W tamtych czasach domy budowano tak, by z tyłu (od rzeki) znajdowała się stodoła, w której przechowywano siano, zborza i trzodę, a także maszyny rolnicze i te, potrzebne do wykonywania zawodu. Każdy rolnik w Samnaun oprócz uprawy roli w lecie (od lipca do października), wykonywał zawód dodatkowy w zimie, na przykład szewc, tkacz itp. Przy czym: zima trwa tu 7 miesięcy. Ze względu na tak długi czas, właśnie wtedy można było robić buty, prząść bawełnę, szyć ubrania, a dzieci mogły chodzić do szkoły. W okresie letnim cała rodzina pracowała na roli.

Dziś część stodoły została przerobiona na schron cywilny, gdyż w Samnaun występuje ogromne zagrożenie lawinowe. Ostatnia tragedia miała miejsce w 1984 r, Zginęło w niej sporo mieszkańców wioski i paru turystów. Jeżeli na swojej trasie zobaczycie takie lub podobne“antenki“, to nie dziwcie się. Antenki te są uzbrojone od października i służą do rozbijania lawin. Nadworny pirotechnik i jego ekipa, mają w zimie pełne ręce roboty. W zimowe, śnieżne noce, wybuchy można usłyszeć nawet parę razy w ciągu godziny. Pirotechnik jest specjalistą i ma osobny urząd w Samnau. Jest finansowany przez gminę, a koszt dynamitu, służącego do usuwania lawin to 100 tyś. franków rocznie. Dużą część finansuje państwo.

Jak wyglądają domy ze stodołą można zobaczyć w sąsiednich budynkach, które nie są tak stare, zostały bowiem odbudowane na wzór tych sprzed ataku katolików. Do tej pory trzymane są w nich zwierzęta: owce na bawełnę, krowy na przetwory nabiałowe i świnie na przetwory mięsne.

Obory i stodoły są po części otwarte i można do nich zajrzeć. Zwierzęta też można głaskać.

Rolnicy z Samnaun do ciężkiej pracy rolnej preferowali krowy. Bardziej opłacało się je hodować niż na przykład woły czy konie. Taka zatrudniona krowa, przez 2 lata pracowała w polu do osiągnięcia dojrzałości płciowej, a później przechodziła do pracy przy produkcji sera i śmietany. Tradycja ta pozostała do dziś i w każdym sklepie można kupić Samnaun Bergkese, który jest ręcznie wytwarzany.

Centralizacja szwajcarskich wymogów celnych w 1848 r. położyła kres handlowi z Tyrolem. Aby chronić się przed utratą nie tyle, co dochodów, ale ważnych do życia materiałów i produktów, mieszkańcy Samnaun złożyli – najpierw w 1888 r., a następnie ponownie w 1892 r., tym razem przy wsparciu starostwa powiatowego Ramosch i kantonu Graubünden – wniosek do władz federalnych o wyłączenie Samnaun ze szwajcarskiego obszaru celnego. W 1892 r. Rada Federalna zastosowała się do tego żądania i Samnaun został zwolniony z cła. Rada Federalna uzasadniła swoją decyzję przede wszystkim brakiem bezpośredniej drogi dojazdowej przez terytorium Szwajcarii do Samnaun oraz wzrostem cen żywności dla doliny ze względu na cła. Status zwolnienia z cła powinien być początkowo przyznawany tylko do czasu zbudowania bezpośredniego połączenia drogowego ze Szwajcarią. W 1912 roku oficjalnie otwarto drogę dojazdową, ale status wolnocłowy pozostał, gdyż zapewnia wiele miejsc pracy w całym regionie.

Do dziś mieszkańcy wytwarzają sami produkty żywnościowe, gdyż wielu rzeczy nie opłaca im się importować z lądu.

Samnau a Appenzell… W hotelach i restauracjach spotkać można mało odmian piw regionalnych, ale za to rozpowszechnione jest piwo Appenzeller. Stało się tak dlatego, że…Samnau posiada grupę teatralną, w sezonach letnich i zimowych wystawiają sztuki dla turystów. Chcąc robić to gratisowo, członkowie musieli poszukać sponsora. Stały się nim appenzellerowskie browary, które oprócz funduszy zafundowały grupie swoje regionalne specyjały. Tak się one przyjęły u mnieszkańców i turystów, że nikt sobie już nie wyobraża nie mieć w swoim menu Quöllfrisch czy Appenzeller Weizen.

Wracając do chatki na kurzej łapce, czyli Chasa Retica. Większość zbiorów to darowizny mieszkańców i „pozostałości“ po ostatniej właścicielce. Można wszystko obejrzeć i wszystkiego dotknąć. Niektórych urządzeń używa się do tej pory, choć są trochę zmodernizowane. Wyposarzenie chaty jest oryginalne, a jedyną rzeczą nowoczesną jest makieta zrobiona przez miejscowego przewodnika, który zajmuje się tym dopiero od 3 lat. Wcześniej ten urząd piastował jego dziadek, który ma teraz 88 lat i spisuje swoje wspomnienia. Może niedługo ukarze się jego książka…

Muzeum można odwiedzić wyłącznie z przewodnikiem, który opowiada bajecznie o historii i zwyczajach mieszkańców. Za dodatkową opłatą 15 CHF od osoby, można zafundować sobie dodatkowe uniesienia, nie tylko dla ducha, ale także dla podniebienia. Arno, bo tak się nazywa przewodnik, pokaże Wam jak się przygotowywało potrawy, poda przepisy, ugotuje, a i wy możecie sami przygotować danie z produktów, które w tamtych czasach były dostępne. Menu zależy od sezonu, w lecie dodatkiem jest młoda kapusta, w zimie jest to kapusta kiszona.

Rejestracja do 17:00 dzień wcześniej w każdym hotelu lub biurze turystycznym Samnaun: Tel. 081 861 88 30
Zima: w każdą środę o 17:00 / lato: w każdy czwartek o 18:00
Ponadto po uzgodnieniu
Bezpłatnie z kartą gościa.
Bez karty gościa: 7,00 CHF / 3,50 CHF

Zwiedzanie odbywa się w języku niemieckim.

Talmuseum Chasa Retica
Plan Strasse 22
7562 Samnaun-Compatsch

W części 3 o Samnau dowiecie się gdzie i co można zjeść.

Zainspirowałam cię? Zostaw po sobie ślad! Dziękuję :-)

Diese Website verwendet Akismet, um Spam zu reduzieren. Erfahre mehr darüber, wie deine Kommentardaten verarbeitet werden.