Zbieramy Bachusiki

Jeśli jesteś na urlopie i trafisz do Zielonej Góry, proponuję ci zabawę, która porwie nie tylko ciebie, ale i całą rodzinę. Zbieranie Bachusików.

Zielona Góra to miasto trunku wyrabianego z winogron i innych owoców. Co roku tłumy turystów zjeżdżają tu na winobranie i uczestniczą we wszystkich związanych z nim imprezach. Wiele dzisiejszych polskich kabaretów wywodzi się właśnie stąd.

Bachus jest rzymskim bogiem wina, który wziął pod opiekę to piękne miasto i klapnął sobie na deptaku. Wcale mu do domu nie śpieszno. Ba! ściągnął tu jeszcze swoją rodzinkę! Bachusiki, to według legendy dzieci Bachusa, które niesfornie bawią się na zielonogórskich ulicach. Można je znaleźć w różnych dziwnych miejscach, a najlepiej ponoć z mapą. Można ją nabyć w centrum informacji turystycznej, w ratuszu, na stronie internetowej miasta (do wydrukowania) lub w mapach google.

Wszystkich Bachusików jest ponoć 41 łącznie z ich tatusiem, który stoi sobie w samym centrum, na deptaku, przy ulicy Kupieckiej.

b1

I my zrobiliśmy sobie bachusową wycieczkę, rozglądając się za figurkami po całym mieście. Jednak, jak tutejsi powiadają, najlepiej szukać ich z mapą w ręku i na rowerze, bo są trochę zwariowane i ciągle gdzieś się chowają.

Jeżeli dziecko znajdzie około 30 Bachusików, może udać się do ratusza, gdzie dostanie nagrodę. Pewnie jakąś pamiątkę z miasta. My niestety nie mieliśmy czasu na wielogodzinne szukanie, ale parę fotek telefonem zrobiłam. Oto Brukus. Jest ponoć bardzo pracowity i ciągle robi coś dla miasta. Teraz przebudowuje ulicę Westerplatte i z tego powodu musimy korzystać z objazdów, jeśli chcemy dostać się do centrum…

b2

A to Skrybikus Młodszy. Kronikarz. Spisuje dzieje miasta Zielona Góra i lepiej przy nim trzymać buzię na kłódkę, bo może o nas coś brzydkiego w kronice napisać.

b3

Nie zdradzę Wam wszystkich sekretów. Zapraszam do szukania figurek, a po drodze do zajrzenia w inne ciekawe miejsca i zakamarki tego miasta…

Advertisements

Ascona i Góra Prawdy

Ascona leży w Szwajcarii, w kantonie Ticino nad jeziorem Maggiore. Usytuowana jest na wysokości 196 m.n.p.m. i liczy sobie nieco ponad 5 tyś. mieszkańców. Jest miasteczkiem turystycznym i ciężko jest polecić konkretne miejsca do zwiedzania. Należy samemu przejść się uliczkami miasta i pozaglądać w każdy kąt.

W porcie mamy promy, które zabiorą nas na drugą stronę jeziora, do Włoch, jak i licznych małych wysepek, na których jest wiele do odkrycia. Na przykład na wyspę Bissago, o której pisałam tu.

Nad Asconą króluje Monte Verita, w wolnym tłumaczeniu Góra Prawdy.  Leży na wysokości 321 m.n.p.m. po północno-zachodniej stronie miasta. Możemy na nią sobie wejść piechotką. Ok 30 min od centrum, lub podjechać Buxi (mały, busik-taksówka). Za bilet zapłacimy 2 CHF, a odjedziemy ze stacji Ascona Post. Ascona nie ma dworca głównego, więc wszystkie autobusy odjeżdżają stamtąd.

Na początku XX wieku Monte zasłynęła. Spotykali się bowiem na niej intelektualiści, wyznawcy różnych alternatywnych ruchów, pacyfiści, artyści, pisarze i malarze, i ponoć biegali sobie tam nago wśród lasów i uprawiali rolnictwo… Ciotka Wiki podsuwa taki obrazek:

Monte_Verita_Ackerbau_(1907)

W roku 1940 straciła swój glanc, podejrzewam, że w wyniku wojen. W latach 70-tych ubiegłego wieku próbowano przywrócić to miejsce do życia, lecz nie bardzo się to udało. Dziś mieści się tam muzeum artystów, restauracja i ogród herbaciany. Sklepik również. W odpowiednich godzinach możemy tam napić się herbaty i kupić sobie mieszankę do domu. U podnórza góry znajduje się duży plac zabaw dla dzieci, ogrodzony i bardzo zadbany, jak i mały snack-bar, z własnymi wyrobami.

Z góry można zejść na drugą stronę do Losone. Ale uwaga, trasa po części wiedzie przez las, po części przez drogę, na której nie ma chodnika. Dla wózków wszelkiego rodzaju- nieprzejezdna, dla maluchów ciężka i niebezpieczna.

 

Isole di Brissago, Ticino

Wyspa Brissago leży w kantonie Tessin na jeziorze Maggiore, około 2,5 km od miasta Brissago i ok. 3,5 km od Ascony. Na terenie zajmującym 2,5 hektara znajduje się ogród botaniczny kantonu Tessin (od 1950 roku), założony przez Antoinette St. Lager w 1885 roku. Dzięki łagodnemu klimatowi, możemy tu podziwiać rośliny z różnych zakątków świata.

maggiore-piantina

Na wyspę dotrzemy promem z Locarno, Ascony i Brissago. Koszt promu w obie strony dla 3 osobowej rodziny to 40 Chf. Na wyspie musimy wykupić jednak bilet wstępu, który to kosztuje dla osoby dorosłej 8 Chf, dla dziecka (6-16) 2,50. Bilety są kumulowane z biletami turystycznymi, o których pisałam tutaj.

Sezon odwiedzin wyspy trwa od początku marca do października między 9.00 a 18.00.

Na wyspie znajduje się hotel i restauracja, w której możemy ugasić głód i pragnienie. Jest jednak droga. ( Weizenbier, 0.5l kosztuje 8 Chf). Gdy wybieracie się całą rodziną, zwłaszcza z małymi dziećmi, warto zaopatrzyć się we własny prowiant. Wyspę można zwiedzać z dziećmi w wózku lub osobami niepełnosprawnymi. Można pobawić się w szukanie skarbów (mapa dostępna przy wejściu) i zwiedzić „plantację“ roślin trujących, która zrobiła na mnie niebywałe wrażenie, ze względu na jej tajemniczość. Wchodzimy bowiem do niej przez las bambusów, po drodze witają nas różnorodne totemy i unosząca się mgła….

Na wyspie jest wiele małych zakątków, obfitujących w różnorodne drzewa, krzewy i kwiaty. Ale, co Wam będę pisać…Zobaczcie sami.

http://www.isolebrissago.ch

Więcej fotek TU.

Locarno

Locarno mieści się w kantonie Ticino, włoskiej części Szwajcarii i jest najniżej położonym helweckim miastem (ok. 205 m.n.p.m.). Mieszka tu ok 14 tyś ludzi, którzy są bardzo przyjaźnie nastawieni i otwarci na turystów. Miasteczko mieści się nad jeziorem Maggiore (długość 54 km, szerokość 12 km), które jest granicą między włoską częścią Szwajcarii, a Italią. Na jeziorze znajdują się liczne wysepki, z których najsławniejsza jest Insole di Brissago. Mieści się na niej ogród botaniczny, który z bliska przedstawię Wam jeszcze.

W Locarno jest wiele zaułków i zabytków godnych uwagi. Przedstawię Wam tylko parę z nich. Najbardziej rzucające się w oczy jest Castello Visconteo, w którego murach znajduje się muzeum historyczne. Zamek powstał w XII wieku, a w XV został rozbudowany.

U jego podnurza wiedzie nas trasa do Piazza Grande, Czyli wielkiego placu, na którym odbywają się liczne imprezy okolicznościowe.

20170414_Locarno_JoannaRutkoSeitler_040

Do najsłynniejszych należy Festiwal filmowy, odbywający się w sierpniu ( od 2.08 do 12.08) i festival muzyczny Moon and Stars (14.07-22.07.2017). Miałam okazję trafić na wielkanocny koncert zespołu Les Sauterelles.

Warta polecenia jest promenada, ciągnąca się wzdłuż jeziora, przy której znajdują się liczne hotele, pięknie oświetlone wieczorową porą, za dnia zaś wzrok przyciągają budynki Teatr Casino i budynki sądowe, w których podpisywano tu traktaty lokareńskie.

Przy dworcu głównym znajduje się prywatna kolejka linowo-terenowa, która zawiezie nas do miejsca Orselina. Kolejka prywatna, bez zniżek. Koszt: dzieci 3,80, dorośli 4,80 Chf w jedną stronę.

Kolejką można podążyć dalej. Na górze Cardada znajduje się plac widokowy, z którego rozciąga się zapierająca dech w piersiach panorama na całe jezioro i Alpy.  Znajduje się tam Hotel i restauracja z tarasem widokowym, a także plac zabaw dla dzieci. Wjazd i zjazd kolejką to koszt 28.00 dla dorosłych, 14.00 dla dzieci. Kumulowane bilety z Halbtax i biletem turystycznym.

Z Orseliny możemy już sobie zejść na piechotkę do miasta, po drodze odwiedzając sanktuarium Madonna del Sasso. Za wstęp tam płacić nie trzeba, należy jednak uważać na znaki. Nie do każdego miejsca można sobie ot tak zajrzeć, gdyż mieszkający tam mnisi, owszem służą gościnnością, ale kultura nakazuje nie pchać się za bardzo w ich prywatną sferę. To samo dotyczy kościoła. Nie tylko tego w sanktuarium, ale i wszystkich w tym regionie. Podczas mszy lub nabożeństwa jest zakaz wchodzenia. W niektórych obowiązuje także zakaz fotografowania czy to kamerą, czy telefonem.

Z Sanktuarium do miasta możemy dotrzeć drogą krzyżową. Droga jednak wiedzie z dołu do góry, a nie z góry na dół, więc logicznie rzecz biorąc, do Sanktuarium powinno się wejść.

Jeżeli podróżujecie z dziećmi, Locarno ma wiele propozycji dla małych i dużych. Jedną z nich jest Falconeria. Znajduje się przy Via delle Scuole 12 i czynna jest od marca do października od 10.00 do 17.00.  Oprócz poniedziałków. W lipcu i sierpniu otwarte.O godzinie 11.00 i 15.00 odbywają się pokazy lotów ptaków, trwające godzinę, po których możnna zrobić sobie zdjęcia z sową. Koszt zdjęcia drukowanego to 10 CHF. Ponadto można przejść się parkiem, pooglądać ptaki ze wszystkich stron świata, zrobić sobie piknik, lub przegryźć coś z miejscowego butiku. Dzieci posłać na plac zabaw lub na przejażdżkę kucykiem (dosyć wyrośniętym), a samemu odpocząć w cieniu palm i bambusów. Wstęp dla dorosłych 25.00, dla dzieci (4-16) 18.00. Dostępne bilety rodzinne za 60 CHF lub zniżkowe z biletem turystycznym.

Więcej fotek tutaj. Show odbywa się w języku włoskim i niemieckim. Po dokładne dane i rezerwacje, zapraszam na stronę: http://www.falconeria.ch

 

 

Chur-najstarsze miasto Szwajcarii

W Chur byłam już nie raz, ale nudziło mnie trochę, ponieważ byłam tam biznesowo. Dopiero teraz odkryłam uroki tego miasta i postanowiłam je Wam przybliżyć. Chur to stolica Gryzonii i regionu Plessur. Liczy sobie ponad 37 tyś. mieszkańców, z których paru zasłynęło na świecie. Między innymi  Angelika Kaufmann, znana malarka, urodzona w 1741 r., a której dom urodzenia można obejrzeć na Reichsgasse oraz Hans Rudolf Giger, który urodził się w Chur w 1940 roku i jest autorem scenerii do filmu Obcy. To właśnie tu jest bar nazwany jego imieniem, w którym można obejżeć wszelkiego rodzaju gadżety z filmu i napić się Alien-drink (16,50), po którym samemu wygląda się jak Obcy. Giger Bar mieści się w Chur West, obok jednego z największych centrum handlowego, w którym raz w miesiącu odbywa się super impreza pod nazwą Clubbing, połączona z laserowymi i tanecznymi pokazami. Bar otwarty jest od 8.00 do 20.00. Comercialstrasse 23.

 

So starego miasta można podjechać autobusem lub autem. Parking podziemny Coopa obok starej poczty, to najlepsze rozwiązanie, nawet dla tych, któży postanowią zostać w hotelu na noc. Dla gości hotelowych obowiązuje specjalna cena, 12 CHF. W Każdym hotelu dostępne są ulotki z planem miasta, na których zaznaczone są miejsca, które warto obejrzeć.

Jestem fanatyczką kościołów i kapliczek i poprostu nie mogę odmówić sobie odwiedzin w takim przybytku. A w Chur mamy ich parę. Do najbardziej polecanych należą Kościół St. Martin, znajdujący się przy St. Martinplatz, który leży w najstarszej części miasta między Ober- i Untertor. Data powstania kościoła jest nie bardzo znana.

Odbudowano go jednak po wielkim pożarze miasta w 1464 roku. Od 1919 zdobią go witraże Augusto Giacomettiego, którego do dziś możemy oglądać w galeriach i na banknotach 100 Frankowych.

100

Przed kościołem stoi fontanna, z 1716 roku, uwielbiana przez turystów, przedstawiająca znaki zodiaku. Oprócz kolumny i talerzy mocujących, wszystko jest w stanie oryginalnym.

Nieco wyżej króluje nad miastem katedra St. Maria Himmelfahrt, czyli Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Połączona jest podwóżem z siedzibą Biskupów gryzońskich. Katedra powstała w 1272 roku po ponad 100-letniej budowie, po niej zaś biskupi zamek i wieża w której znajduje się późnogotycka sala z XVI w, w której do tej pory, co jakiś czas odbywają się koncerty.

Niedaleko znajduje się Bündner Kunstmuseum. Jest to neorenesansowa willa, powstała w latach 1874-76. Znajduje się w niej muzeum artystyczne otwarte na nowo w 2016 roku. Więcej informacji na stronie http://www.buendner-kunstmuseum.ch.

20170414_Chur_JoannaRutkoSeitler_022

Warto przejść się ulicami najstarszego szwajcarskiego miasta i wchłonąć trochę historii. W zakamarkach Arkad, kryją się zaułki, w których mieszczą się małe galeryjki i restauracje. Kirchgasse, Obertor, Kornplatz i Rathaus również wiele przed Wami odkryją. Plac Pocztowy, Dworzec główny jak i budynek Kantonalbanku należą do miejsc historycznych, których przeoczyć się nie da.

Zapraszam więc do odwiedzin tego helweckiego staruszka i odkrycia jego tajemnic.

Pierwszy dzień w moim kraju…

Po ciężkiej nocy spędzonej w zatłoczonym autobusie z Wrocławia do Zurichu, w końcu przybyłyśmy. Ja i moja koleżanka Katarzyna, dwie studentki, które chciały uciec na chwilę od dnia codziennego, od sesji, od ludzi i od problemów, z którymi borykały się nasze młode główki.

Zurich był tylko chwilowym  przystankiem w drodze do Richterswil, które obrałyśmy sobie za cel naszego zimowego urlopu. Miasto położone w zuryskim kantonie nad jeziorem, na wysokości 408 m.n.p.m. tętniło  zimowym życiem i nie było tak drogie jak wielka metropolia. W Richterswil mieszka ok. 14 tyś. ludzi, którzy dbają, by przyjezdnemu nie było nudno. Liczne bary, restauracje i pensjonaty oferują rozrywkę dla swoich gości, zwłaszcza w sezonie karnawału.

Pierwszy dzień minął nam na spacerze wzdłuż jeziora i odespaniu podróży. Drugiego dnia wyspane i szczęśliwe wstałyśmy wczesnym świtem, gotowe na czekające nas przygody. Jakież było nasze zdziwienie, gdy po śnieżnej nocnej zamieci, o godzinie 6 rano, wszystkie drogi, ścieżki i podjazdy były już odśnieżone, a ludzie jak mrówki w szeregu wędrowali na pociąg, który miał ich zawieźć do pracy w metropolii.

Przygoda ze Szwajcarią może i skończyłaby się na tym etapie, gdyby nie Katarzyna, która spotkała swoją wielką miłość. Mieszkaniec Helwecji był tak oczarowany jej słowiańską urodą, że nie chciał już z rąk wypuścić. Załatwił nam pracę w pensjonacie u kolegi i zajął się formalnościami. My w tym czasie wróciłyśmy do Polski, by pozałatwiać swoje sprawy.

r1

Po pewnym czasie siedziałyśmy znowu w zatłoczonym autobusie z Wrocławia do Zurychu, pełne obaw, czy nam się uda, pełne nadziei, że nam się uda, ale i z przekonaniem, że takiej szansy zmarnować nie wolno. Po trzech miesiącach zamieniłam Richterswil na Lucernę, zostając tam parę lat, Katarzyna zaś ze złamanym sercem wymieniła Szwajcarię na Anglię…ale to już zupełnie inne historie…

 

Wpis powstał w ramach wiosennego projektu Klubu Polek na Obczyźnie.

http://www.klubpolek.pl

Lubuskie…grzyby, ryby i ruiny…

Każdy region na świecie ma swoją ukrytą historię, którą nie chce się chwalić.

Lubuskie ma jej stosy.

Województwo to  połączono w 1999 r.  z województw Zielonogórskiego, Gorzowskiego i części Leszczyńskiego. Słynie z pięknych lasów, w których to nie tylko tony grzybów i jagód ale także bajorka, jeziorka i rzeki. Na jego terenie znajduje się 61 rezerwatów i 1510 pomników przyrody.

Oprócz ich zwiedzania polecam także coś dla miłośników histori sprzed- i powojennej.

W Żarach i Żaganiu do niedawna były jeszcze jednostki wojskowe. Przerobione one w większośi zostały na osiedla mieszkalne, ale ostało się parę baraków, które można sobie odwiedzić. W Nowogrodzie Bobrzańskim istnieje również parę miejsc, do których warto zajrzeć. Sam Nowogród to mała dziura, choć posiada prawa miejskie. Na jego niewielkim rynku, przesiadują panowie, którzy za zgrzewkę piwa opowiedzą co, gdzie i jak. Najlepiej poprosić takiego przewodnika o osobiste oprowadzanie, gdyż parę perełek leży w środku lasu i jeśli jesteś obcy, możesz się łatwo zgubić.

ac

 

Krzystkowice to mieścina położona parę kilometrów dalej. Należy w zasadzie do gminy Nowogród. Tam też w środku dzikiej puszczy są ruiny fabryki amunicji.

Kombinat DAG Alfred Nobel Krzystkowice (Alfred Nobel Dynamit Aktien-Gesellschaft) – pozostałości niemieckiej fabryki amunicji  na terenie lasów w okolicach Nowogrodu Bobrzańskiego. Zajmują ok. 35 km² powierzchni. Część terenu jest niedostępna z powodu przejęcia przez jednostkę wojskową oraz zakład karny  w pobliskim Krzywańcu.

 

Krzywaniec to do tej pory największe więzienie dla kobiet w woj. lubuskim… a może i w całej Polsce.

k3

Nie wiem czemu ostatnio fascynują mnie takie zapomniane miejsca.

Więcej  zapomnianych w lubuskiem znajdziecie poniżej:

    Zapraszamy do nabycia nowych, kwadratowych przypinek. Sprawdź szczegóły >>
Forgotten.pl Opuszczone Miejsca / lubuskie

Województwo Miejscowość Miejsce Atrakcyjność Dodano Aktywne
lubuskie Babimost Opuszczona jednostka wojskowa (Pułk Lotniczy) duża 2014-06-07 TAK
lubuskie Chruścik Dworek ziemiański niewielka 2013-05-08 TAK
lubuskie Czarnów Fort Czarnów du?a 2016-04-10 TAK
lubuskie Danków Zapomniane mauzoleum średnia 2014-04-06 TAK
lubuskie Dębowa Łęka Stary cmentarz średnia 2016-06-27 TAK
lubuskie Debrznica Pałac – opuszczona kolonia wybierz 2014-11-06 NIE
lubuskie Gębice Stary kościół rewelacyjna 2013-05-26 TAK
lubuskie Gorzów wlkp Ciepłownia orednia 2015-06-10 TAK
lubuskie Gorzów wlkp Opuszczone prosektorium du?a 2015-06-10 TAK
lubuskie Gorzów wlkp Opuszczony Szpital orednia 2015-06-10 TAK
lubuskie Gorzów wlkp Wieżowiec URSUS duża 2015-11-19 TAK
lubuskie Gorzów wlkp Wojskowa stołówka niewielka 2015-06-10 TAK
lubuskie Gorzów Wlkp. Hala NR7 Stilon duża 2013-03-31 NIE
lubuskie Gorzów wlkp. Hotel Parkowy niewielka 2013-03-31 NIE
lubuskie Gorzów wlkp. Opusczona fabryka tkanin Silwana znikoma 2013-03-31 NIE
lubuskie Gorzów wlkp. Opuszczona przychodnia przyzakładowa średnia 2013-03-31 TAK
lubuskie Gorzów wlkp. Opuszczone prosektorium niewielka 2013-03-31 NIE
lubuskie Kęszyca Leśna Dawna radziecka baza wojsk łączności dalekosiężnej duża 2013-04-24 TAK
lubuskie Kęszyca-Pniewo-Boryszyn MRU Międzyrzecki Rejon Umocniony – odcinek centralny rewelacyjna 2015-06-03 TAK
lubuskie Kłopot Most nad Odrą średnia 2013-07-07 TAK
lubuskie Kosierz Dworek z XVIII wieku orednia 2015-09-03 TAK
lubuskie Kostrzyn Fort Sarbinowo rewelacyjna 2012-02-17 TAK
lubuskie Kostrzyn nad Odrą koło fortu Sarbinowo Poligon saperski orednia 2016-04-17 TAK
lubuskie Krzystkowice – Nowogród Bobrzański Dynamit Aktien Gesellschaft Vormals Alfred Nobel & Co. średnia 2010-05-05 TAK
lubuskie Kursko MRU Grupa Warowna schill rewelacyjna 2013-06-05 TAK
lubuskie Lemierzyce Fabryka amunicji du?a 2016-04-24 TAK
lubuskie Leszno Górne Lubuskie Zakłady Garbarskie wybierz 2012-02-28 TAK
lubuskie Lubrza MRU – Międzyrzecki Rejon Umocniony (MRU) – Pętla Boryszyńska, Lubrza rewelacyjna 2012-09-01 TAK
lubuskie Lubsko Nieczynna stacja kolejowa duża 2011-01-31 TAK
lubuskie Międzylesie Pałac w Międzylesiu średnia 2013-09-08 TAK
lubuskie Nowa Sól Nowosolska Fabryka Nici Odra wybierz 2011-08-09 TAK
lubuskie Nowogród Bobrzański Zakład przemysłowy duża 2014-02-03 TAK
lubuskie Okolice Stary Dworek Grupa warowna Ludendorff rewelacyjna 2016-03-28 TAK
lubuskie Otyń Zamek i klasztor w Otyniu duża 2013-12-29 TAK
lubuskie Przecław Ruina zboru ewangelickiego w Przecławiu średnia 2014-01-02 TAK
lubuskie Rybaków Kombinat rolniczy niewielka 2014-12-31 TAK
lubuskie Siedlisko Zamek w Siedlisku średnia 2014-01-02 TAK
lubuskie Skwierzyna Opuszczony most kolejowy średnia 2012-05-01 TAK
lubuskie Sosny Opuszczony Pałac średnia 2013-05-09 TAK
lubuskie Studzieniec Ruiny dworu duża 2009-01-14 TAK
lubuskie Szprotawa Schrony przy lotnisku duża 2014-08-22 TAK
lubuskie Świdnica Bunkry w Świdnicy średnia 2014-01-02 TAK
lubuskie Templewo Templewo 3003 du?a 2015-01-06 TAK
lubuskie Tomaszowo Opuszczone Radzieckie Lotnisko średnia 2013-07-16 TAK
lubuskie Wiechlice Magazyn na broń jądrową nr. 1 rewelacyjna 2014-08-22 TAK
lubuskie Wiechlice Poradzieckie lotnisko du?a 2016-02-07 TAK
lubuskie Wschowa Mleczarnia orednia 2015-11-23 TAK
lubuskie Zasieki/Brożek Pozostałości fabryki amunicji Deutsche Sprengchemie w Brożku duża 2013-03-27 TAK
lubuskie Zatonie Pałac duża 2009-01-14 TAK
lubuskie Zawisze Opuszczony pałac w Zawiszy duża 2014-06-02 TAK
lubuskie Złotnik Ruina kościoła w Złotniku średnia 2014-01-02 TAK
lubuskie Żabice Fort Żabice średnia 2013-11-25 TAK
lubuskie żagań Hotel Nadbobrzanski du?a 2014-11-13 TAK
lubuskie Żagań Wagonownia duża 2016-06-30 TAK
lubuskie żagań Żagańska czesalnia welny poltops rewelacyjna 2014-11-13 TAK
lubuskie Żarki Wielkie Przędzalnia Bawełny średnia 2014-07-05 TAK
lubuskie Żary 42 Pułk Zmechanizowany duża 2014-01-10 TAK
lubuskie Żary Kompleks zamkowo-pałacowy duża 2014-09-06 TAK
lubuskie Żary Wagonownia du?a 2016-03-08 TAK
lubuskie Żary Willa niewielka 2014-08-23 TAK

lub na http://www.forgotten.pl

Ja życzę miłej zabawy w odkrywaniu….

d

 

Foto. Natalia Rudnicka.

Kawka w Thun

Gdy wybieram się na wycieczkę, przygotowuję się starannie. Wyszukuję, co i gdzie można obejrzeć, w jakie miejsca pójść. Pytam znajomych, co jest godne odwiedzenia, a z czym sobie dać spokój. A tu proszę, w niedzielę na spontana, w drodze powrotnej z festiwalu w Interlaken do domu, wpadłam sobie z kolegą do Thun. Przejeżdżałam już wiele razy przez to miasto, ale nigdy nie zatrzymałam się na dłużej.

Pogoda nam jednak nie dopisała. Po kawce nad jeziorem, pod parasolem, raczej nie byliśmy chętni na większe wycieczki.

Ale od czego jest Wikipedia? Przygotuję materiał i nadrobię następnym razem zwiedzanie.

Thun położony jest w kantonie Bern nad rzeką Aare, wpadającą do jeziora Thun (Thunersee), liczy sobie trochę ponad 43 tyś. mieszkańców i jest największym garnizonem helweckiej armii. Znane jest z najstarszej w  Europie panoramy miejskiej, wykonanej w latach 1809-1814 przez Marquarda Wochera.

Samo Thunersee jest bardzo ładne, ma śliczną zieloną barwę. W niektórych miejscach ponoć niebieską. Długość jeziora wynosi 17,5 ,szerokość max.3,5 km, a głębokość 136 m.

thun

Przy dobrej lub złej pogodzie można sobie wsiąść na stateczek i opłynąć okolicę. Co, gdzie i jak: TU.

Co jest warte obejrzenia? Samo stare miasto, mosteczki na rzece, zameczki, których tu pełno, muzea, kościoły.

Najbardziej znanym jest Zamek Thun,  w którym mieści się także Muzeum historyczne.

zamek thun
Zamek Thun

Jak wspomniałam, Thun jest garnizonem Szwajcarii. Nie powinno więc tu zabraknąć muzea militarnego. I jest! muzeum pancerne przy Militärstrasse. Czynne codziennie od 9.00 do 17.00. Wejście jest gratisowe, ale jest jeden „myk“. Szwajcarzy mogą tam wejść bez problemu, ale inne narodowości muszą się wcześniej zameldować. Zobaczyć w nim można pojazdy, które służyły Helwetom podczas drugiej wojny światowej jak i z wcześniejszej przeszłości.

Ja odwiedziłam Schloss Oberhofen w gminie Oberhofen, mieszczący się nad samym jeziorem. Zamek powstał za panowania Habsburgów, a dziś mieści się w nim część bernieńskiego muzeum historycznego i  restauracja. Regularnie organizowane są tu również imprezy kulturalne, a dokładnie co i kiedy możecie znaleźć TU.

1235

No to kiedy się umawiamy na wspólne zwiedzanie?

Foty: Teamwork. Aparat mój, oko kolegi 🙂

Romanshorn (TG)

Miasto portowe nad jeziorem Bodeńskim…czyli pozostaję w Regionie. Przynajmniej jeszcze dzisiaj.

Najstarsze znaki powstania osady datuje się na 779 rok. Alte Kirche (czyli Stary Kościół) jest do dziś świadkiem przeszłości. Można go zwiedzać, lecz do 4.05.2016 będą trwać tam jeszcze prace renowacyjne. Ogrody kościelne skrywają wiele tajemnic i dają schronienie odwiedzającym.

3
Alte Kirche i Schloss

Również roztaczający się widok na nowy port, zapiera dech w piersiach. Podążając dalej nabrzeżem natkniemy się na wiele ciekawych zjawisk naturalnych, jak i tych, zrobionych ludzką ręką. Trwają tu bowiem warsztaty kulturalne i można na przykład spotkać ludziki z bambusa, czytające książkę lub wyprowadzające na spacer bambusowego pieska.  Hotel Inseli jest godny polecenia pod względem widokowym, kulturowym i dekoracyjnym. Na wiosnę wygląda jak mała wyspa Mainau.

No i oczywiście nie można pominąć rodzin z dziećmi. Te, bowiem możemy puścić na plac zabaw znajdujący się przy jeziorze, jeden z największych w tym regionie, zaprojektowany dla pociech w każdym wieku.

W Romanshorn do obejrzenia są jeszcze 2 kościoły: znajdujący się prawie obok katolicki St.Johannes der Taufer i reformatorski, do którego trzeba trochę podejść.

Nie można pominąć także romanshorńskiego zameczku, w którym mieści się obecnie restauracja z tarasem, a z niego widok na cały port. Otwarta jest jednak tylko w sezonie letnim, ale jeśli mamy ochotę na lody i kawkę na otwartym powietrzu, to polecam trochę niżej położone Bistro Panem (Hafenstrasse 62). W piątkowe wieczory odbywają się tu koncerty jazzowe i nie tylko. Wstęp jest zawsze wolny, zbierane są pieniążki do kapelusza i można tu nie tylko posłuchać muzyki, ale i zjeść kolację i napić się wyśmienitego drinka.

Do Romanshorn można przybyć nie tylko autobusem, pociągiem, czy autem, ale także łódką. Dla żeglarzy bowiem jest przygotowany „parking“ wyposażony w ubikacje i prysznice. Jeżeli natomiast ktoś chciałby łódkę wypożyczyć- i z tym nie ma problemu. Udajemy się wtedy do budki Hafen Majstra i wypożyczamy, co chcemy. Pamiętajcie, że aby przepłynąć się żaglówką, potrzebny jest patent, a osoby nie umiejące pływać ( i dzieci), mają obowiązek założenia kapoka.

Dla lubiących deski i rolki, miasto także zapewnia atrakcję. Niedaleko Panem znajduje się park desko-rolkowy.

Romanshorn nabrało znaczenia regionalnego dopiero w 1855 roku, gdy otwarto tu pierwszą linię kolejową. Po dziś dzień można podziwiać stare ciuchcie w Locoramie. Tutaj link.

Jesienią zaś odbywają się w niej takie imprezy jak przepalanie drewna na węgiel we własnoręcznie wybudowanych do tego piecach. Towarzyszy temu masa koncertów, pieczenie kiełbasek i zwiedzanie pociągów.

7 maja w Arbon odbędzie się wystawa Oldteimerów, czyli starych aut, busów, tramwajów, maszyn militarnych itp. Będzie się wtedy można przejechać starą ciuchcią. Koszt takiej wycieczki to ok. 16 frania.

Z Romanshorn możemy przepłynąć się promem do Niemiec lub statkiem w każde inne miejsce na jeziorze. Rozkład jazdy i imprez znajdziecie TU.

Ahoi!

Rorschach (SG)

Rorschach znam wzdłuż i wszerz pod względem szopingowym. Tym razem jednak postanowiłam zwiedzić swój własny region i pokazać go Wam.

Z Arbon do Rorschach można przejść w trochę więcej jak pół godziny nad samym brzegiem jeziora. I pierwsze, co zobaczymy to duży plac zabaw i Badhütte. Jest to domek na jeziorze, w którym w lecie można się wykąpać i spożyć coś małego. Otwarte tylko w sezonie letnim.

Wysiadając jednak z pociągu na dworcu głównym (uwaga- miasto ma ich 3!) możemy zacząć zwiedzanie właśnie od tego budynku. Po drugiej stronie ulicy znajduje się Wü

rth Haus. Nowoczesna budowla, w której odbywają się różne kulturalne imprezy dla mały i dużych. TU można sprawdzić co i kiedy.

Kościołów także jest pełno. Już przy samym dworcu zobaczymy wierzę Katholische Pfarrkirche Sankt Kolumban und Konstantius, czyli kościoła katolickiego, który otwartymi drzwiami zachęca do odwiedzin. Za kościołem znajduje się stary ogród, który w lecie daje schronienie odwiedzającym i zapewnia ciszę i spokój kontemplującym.

Wdrapać się możemy ma Mariasberg. Jest to górka, na której mieści się stary benedyktyński klasztor. Obecnie jest to centrum kongresowe i wyższa szkoła pedagogiczna. Pozwiedzać jednak można i podelektować się panoramą miasta.

Na Mariasberg znajduje się kompleks szkolny, a tam plac zabaw dla dzieci. Gdy więc na tę wycieczkę zabierzecie pociechy, polecam ten właśnie przystanek na świeżym powietrzu.

Rorschach nie dzieli się na stare i nowoczesne miasto. Wśród domów z płyty znajdują się prawdziwe perełki architektoniczne i, niestety, aby je wyłowić, trzeba się nachodzić.

Najmłodszym kościołem w mieście jest kościół reformatorski z 1904 roku. Jego wnętrze ciche i spokojne i nie takie wystrojone, jak te katolickie. Zachwycić mogą Was witraże. Przepięknie zrobione stanowią jedyny bogaty element.

Schodząc w dół, dojdziemy do stacji Hafen, czyli do portu. A tam czeka na nas nieskończenie długa promenada, sklepy i sklepiki, bary, restauracje i inne przyjemności.

Wspomnę również o tak zwanym Kornhaus- czyli starym spiżu, w którym to obecnie mieści się muzeum i parę firm.

Więcej o mieście znajdziecie na Wikipedii.

31