Jarmark bożonarodzeniowy od trochę innej strony

W zeszłym roku  wyjeździłam się po jarmarkach i w tym chciałam już sobie dać spokój. Jednak, do jakiego miasta nie wjadę- zawsze jakiś się trafi.

Przy końcu listopada, w ramach nowej pracy pojechałam do Zurychu, by ochraniać świeżo postawioną choinkę Swarovskiego. Niestety na ochronie się nie skończyło, chociaż 15 metrowe drzewko jest przepiękne- jak co roku! Swavorski też musi zrobić swoje show, wystawiając cuda z kamyczków…

Christkindlimarkt na zuryskim dworcu jest jednym z największych zadaszonych jarmarków w Europie. Liczy sobie ok. 150 budek…i ja te budki miałam sprawdzić i zdać wystawiającym swe produkty.

Rama budki jest drewniana, a ściany i dach zrobione są z płyt przeciwpożarowych. Jedna płyta ma ok. 1m x 1m i kosztuje 300 CHF. Na budkę składa się ich 24, więc impreza jest nie co droga. Do zdających należy kontrola każdej płyty z obu stron i naniesienie na specjalnym blankiecie wszystkich dziur i zadrapań. Powtórka z rozrywki nastąpi po zakończeniu jarmarku. Blankiety będą po świętach porównane, a za wszelkie uszkodzenia odpowie wynajmujący, któremu wystawia się rachunek.

Podobnie sprawa ma się na innych jarmarkach. Na tych zadaszonych, trwających nie rzadko po kilkanaście do kilkudziesięciu dni- czynsz jest dość wysoki. Księgowanie utargu odbywa się nie na kasie fiskalnej, a na specjalnych blankietach, które później służą do rozliczenia.

Na jarmarkach jednodniowych, na których zazwyczaj stoją stoły wypożyczone z gminy- koszt wynajmu waha się między 60 a 100 CHF za dzień, zależnie od miasta i wielkości imprezy. System rozliczeniowy jest taki sam.

Ceny na tych pięknych i kolorowych małych marketach są nie najniższe. Wystawcy są najczęściej rękodzielnikami, a praca ta się w Szwajcarii ceni. Podobnie ma się z jedzeniem i grzańcem. Chcesz zarobić- wystaw się na jarmarku. Chcesz się pozbyć kasy w szybkim tempie- idź na jarmark. Ot, co!

Do Zurichu- pomijając dzień pracy- trafiłam jeszcze 3 razy. W Lucernie się rozczarowałam, bo na dworcu tylko 10 sklepików. Nie opłaciło się nawet telefonem zdjęć robić.

Arbon. Tu mieszkam i mam pod domem. Chcąc- nie chcąc trafiłam. Podobnie jak do St.Gallen do miasta gwiazd. Konstanz i Kreuzlingen w tym roku sobie daruję, no chyba, że mnie Św. Mikołaj za rękę złapie i tam zaciągnie.

Arbon:

Chcesz pooglądać zeszłoroczne jarmarki? Zajrzyj TU.

Chcesz zagłosować na najpiękniejszy?  TU masz możliwość.

 

Werbeanzeigen

Zainspirowałam cię? Zostaw po sobie ślad! Dziękuję :-)